No i odeszła.
W pudła, torby i worki próżniowe zapakowała silikonowe foremki do muffinów, książki, mnóstwo ubrań i pluszowego lisa.
Raz na dni kilka przypomina sobie co się stało i dlaczego właściwie. Musi to robić bo inaczej by się rozleciała, albo co gorsza - zadzwoniła gdzie nie trzeba.
Stara się nie myśleć o dobrych momentach, które teraz zalewają jej głowę i serce.
Chciałaby skupić się na tym, dlaczego uważa, że podjęła słuszną decyzję.
Chce myśleć o tym, że od stania w miejscu zdrętwiało jej wszystko i musiała się ruszyć.
A On się bał. Bał się ruchu i wciąż patrzył w tył. Myślał za dużo o wszystkich błędach, które mógłby popełnić gdyby się tylko ruszył.
Czy mu zależało? Oczywiście, że tak. Kochał ją jak nikogo nigdy wcześniej i być może nigdy później. Nieraz mu się zdawało, że ma jej dosyć, że jego kumple to na pewno mają lepiej i że właściwie to chyba nie to. Przestał do niej mówić, przestał dbać o to co mieli. Pozwolił jej zgorzknieć i to przekonany był, że to naturalna kolej rzeczy, że się jej tak porobiło.
Kilka razy powiedział jej o kilka słów za dużo mimo, że wcale tak nie myślał. A ona potraktowała go poważnie jak zawsze. I tak tydzień, drugi, miesiąc, dwa łóżka...
I co teraz?
Teraz wspólna jest już tylko historia.
Ona powtarza sobie, że postąpiła zgodnie ze swoim sercem choć bywa zła, że tak szybko się poddała. Wie czemu tak się stało, ale bywa zła. On? On też ma swoje przemyślenia. Chciałby cofnąć czas i mieć pewność, że jego lęki nie wyjdą poza jego głowę a z czasem
znikną i stamtąd.
znikną i stamtąd.
Za późno.
A przecież nie tak miało być. Nie tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz