niedziela, 3 listopada 2013

Sound of silence

Na cmentarz zazwyczaj jadę sama. 
Czasem ktoś jeszcze jedzie ze mną, ale unikam jazdy całą rodziną. Wtedy zazwyczaj jest szukanie odpowiednio "ładnych" kwiatów (choć dla mnie te proponowane przez sprzedawców są zawsze koszmarne.) następnie, jak już ma się przynajmniej 3 donice, trzeba znaleźć odpowiednie znicze. (tu sprawa ma się podobnie jak z kwiatami...) Zauważyłam, że trendy się zmieniają. Rok temu "modne" były te wyglądające na popękane. Teraz widziałam kilka mrygających na fioletowo (dowiedziałam się, że są na baterie) no i większość gigantów wyglądających jak hełm astronauty.
Ja wybieram coś prostego, niedużego. Bez kwiatów. Stojąc przy grobie nie zastanawiam się, kto z rodziny już był, kto mógł co postawić i czy był wczoraj czy dzisiaj.
Zazwyczaj wspominam odwiedzanego.
Jeśli jestem z kimś, to opowiadam o tym kogo odwiedzamy.
W tym roku grób, którego zawsze długo szukałam, znalazłam wyjątkowo szybko.
Znicze na nim palą się zawsze. 
Zostawiłam swój. 
Ten cmentarz akurat jest wyjątkowo paskudny. goły plac, z kominem krematoryjnym i marketem kwiatowo-zniczowym na przedzie, w biało-niebieskich barwach Pani S. 
Ten jeden raz można było o tym zapomnieć.
 Wokół pomnika chłopca z piłką nożną było dużo ludzi.
W ciągu dnia nie byłoby efektu.

Panowie w ciszy odpalili race.   
Chryzantemy w toksycznych kolorach, dyskotekowe znicze na baterie, okropne wiązanki ze sztucznych kwiatów, przestały być widoczne.
Wszyscy przychodzący obok zatrzymywali się, żeby popatrzeć.


wtorek, 10 września 2013

Apus apus śrii śrii


Siostra dzwoni, że znalazła taką ptaszynę na podwórku i pyta co z nią zrobimy?
Bierzemy do domu bez zastanowienia, trzeba się dowiedzieć kto to i jak mu pomóc.
Najszybszy ptak Europy, potrafi gonić obiad z prędkością 200 km/h
Całe życie spędza w powietrzu, na ziemi trzyma go jedynie wypełnianie głodnych dziobów w gnieździe.
Może właśnie dlatego się ich nie zauważa? Bo potrafią szybować 2,5 km nad ziemią.

Ten potrzebował tylko odpocząć, skrzydła były całe i zdrowe.
Podrzucony wysoko w górę (bo z ziemi ten władca przestworzy wystartować nie umie)
rozłożył skrzydła i pomknął w górę i w dal.
A Ja od tego czasu co roku czekam aż przylecą z południa Afryki wszystkie razem.
W tym roku pierwszy raz śrii śrii  usłyszałam 8 maja.
(dla mnie brzmi to bardziej jak frii frii, no ale...)
Kiedy już są, gapię się na nie w każdej wolnej chwili




Odleciały kiedy wróciłam z nad morza, na początku sierpnia.
I teraz znów czekam do wiosny i marzę o domu, pod którego dachem będzie miejsce na jerzyka.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Existential itch


Kiedy zanosisz gdzieś swój życiorysik i list wychwalający i nadawcę i odbiorcę, 
liczysz się z tym, że może być różnie.
Twoje wnętrzności są ściśnięte jeszcze bardziej, jeśli marzysz o tym, by poza cienką teczką z papierami, zostawić tam też swój czas, zaangażowanie, siebie po prostu. Na długo najlepiej.
Wyciągam z lodówki miskę z truskawkami. Otwieram szafkę nad kuchenką i widzę, że w stronę mojej głowy mknie blender 
(dzień wcześniej wsadzając go tam zastanawiałam się czy nie wypadnie komuś na głowę po otworzeniu szafki. Już się nie zastanawiam.)
Wchodzę do pokoju, na hasło "proszę". Za biurkiem znajoma stanowcza twarz. Ręce mi się trzęsą, w głowie mam pustkę. Siadam. Coś zaczynam mówić, ale brzmi to inaczej niż w mojej głowie. Reakcja też jest inna, niż ta z głowy.
Wrzucam truskawki, mleko, trochę cukru, montuję blender, włączam.
Nożyk wchodzi w owoce jak słowa tej kobiety w moją piękną wizję przyszłości.
"Teraz mamy cięcia na tym dziale"
Mleko rozbryzguje się na ściankach plastikowego pojemnika, kawałeczki truskawek zaczynają  wirować coraz szybciej.
"Może pani zostawić papiery, ale niczego nie mogę obiecać."
Uśmiecham się, dziękuję, wychodzę.
Rozmontowuję robota, myję, wkładam do szafki, tym razem z głową i myślą, że następnym razem może szafkę otworzyć mama.
Dokładnie tego się spodziewałam a jednak, mimo wszystko, po cichu liczyłam, że wyjdę uśmiechnięta i spytam sama siebie: "czego Ja się bałam?"
Wypijam truskawkową miazgę.
Spodziewałam się, że będzie słodsza.